^Powrót na górę
logo
 
 
 
foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
Get Adobe Flash player

 

,,GNIEZNO DAWNIEJ I DZIŚ''

W ramach projektu regionalizm oglądamy prezentację multimedialną na temat życia mieszkańców Gniezna: różnorodność kulturowa, stroje, budynki.

Kiedyś wszędzie wokół był las. Mieszkały w nim wilki, dziki i potężne tury. Odważni ludzie całymi rodzinami osiedlali się w lesie, wycinali drzewa, by powstało pole, siali zboże, hodowali zwierzęta. Razem było łatwiej i bezpieczniej, dlatego rodziny przyłączały się do innych rodzin. Ludzie mieszkający w sąsiedztwie mówili tym samym językiem i stanowili jedno plemię. Z połączonych małych plemion powstały większe, a z nich - całe narody, np. my, Polacy.

 

Trzej bracia

Wszystko zaczęło się od rodziny. Dawno temu żyli sobie trzej bracia - Lech, Czech i Rus. Gdy dorośli, wyruszyli w świat. Jechali przez lasy, góry i rzeki, aż dotarli do rozstaju dróg. Tu się pożegnali i każdy poszedł w inną stronę.

 

Lech wędrował długo, aż zobaczył wielkie drzewo, a na nim gniazdo pięknego ptaka o potężnym dziobie. Spodobało mu się to miejsce i zbudował tam dom, a potem gród (ogrodzone osiedle). Nazwał go Gnieznem (na pamiątkę tamtego gniazda) i postanowił, że jego szczęśliwym znakiem, czyli godłem, będzie ptak, który w gnieździe mieszkał. Miasto Gniezno istnieje do dziś, a tego ptaka - orła - można zobaczyć np. na naszych monetach. Bo Lech to praprapradziadek nas Polaków.

 

Życie codzienne

Niełatwo się żyło w tamtych czasach, nie tylko z powodu strachów. O cegłach nikt jeszcze nie słyszał, a większość ludzi mieszkała w ziemiankach. Pewnie nie wiecie, co to jest? Wyobraźcie sobie dużą norę wykopaną w ziemi, z malutkimi drzwiami i oknami. Wszystko po to, żeby było cieplej, bo w takim domku nie było kaloryferów. Rozpalało się tylko ognisko, przy którym można się było ogrzać i ugotować coś do jedzenia. Podłoga pod ogniskiem (a najczęściej w całym domu też) była z ubitej gliny, więc na szczęście nie mogła się zapalić.

 

Książę pan

Najważniejszy w całym kraju był książę. Wszyscy musieli się go słuchać. Miał swoją drużynę (tak nazywało się jego wojsko), która go broniła. Ale nie tylko, bo pilnowała porządku w całym kraju. Jeśli zbójcy okradli kupca, który jechał drogą, wojownicy z książęcej drużyny ścigali go jak dzisiejsi policjanci.

 

Książę był też kimś w rodzaju sędziego: jeśli dwaj ludzie się pokłócili, mówił, kto ma rację albo jak się mają pogodzić.

 

Copyright © 2013. Przedszkole nr 3 - Gniezno Rights Reserved.